- No pewnie. - powiedziałem odkładając karty. - A co? - spytałem.
- Nie wiem, coś się wymyśli. - rozejrzała się dookoła.
- Mam pomysł. - posłałem jej uśmiech. - Chodź. - złapałem ją za rękę.
Wyszliśmy na korytarz, na jego końcu były schody na strych. Weszliśmy na górę. Wyciągnąłem stare sanki. Na dole większość powierzchni wyłożyłem poduszkami. Zrobiliśmy sobie ze schodów górę do zjeżdżania, świetnie się bawiliśmy.
***
Po pewnym czasie postanowiliśmy pograć w coś na konsoli, musiałem wejść pierwszy i otworzyć dziewczynie drzwi. Weszła do środka, rozglądając się dookoła, jej wzrok stanął na półce ze zdjęciami, pucharami i medalami.
- W razie czego, ale nie dawaj go nikomu. Nie chcę, żeby ktoś poza tobą tu wchodził. - poprosiłem podając jej kluczyk do drzwi.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz