niedziela, 10 lipca 2016

Od Rose do Axela

Max grzecznie szedł przy nas. Nagle wyrwał nam się i pobiegł gdzieś, szczekając przy tym.
- Max! -zawołałam.
Nie wracał, więc szybko pobiegliśmy za nim. Okazało się, że niedaleko spacerowała jakaś kobieta z bokserem tyle, że sunią. Max był nią zachwycony, zaczęli się bawić. Kobieta nie mogła utrzymać swoej psiny, więc spuściła ją ze smyczy. Zaczęli razem ganiać.

Axel?

Od Axela do Rose

Zapiąłem Maksa w szelki i smycz, czekaliśmy przy drzwiach.
***
Naszym celem była knajpka w mieście, gdzie można było wchodzić z psami. Ale jest przyjemnie, więc pewnie usiądziemy sobie na zewnątrz. Szliśmy powoli przez park trzymając się za ręce.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Może jednak?
- Nie, dam sobie radę. -uśmiechnęłam się pod nosem.
Zaczęłam sprzątanie.
***
Uwinęłam się w niecałe 30 minut. Poszłam na górę przebrać się. Axel i Max czekali na mbie już przy drzwiach.

Axel?

Od Axela do Rose

- Nie, no co ty... chcę. - złączyłem nasze usta w pocałunku. - Wytrenuję go na osobistego zabójcę. - uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem z nim bawić.
Rose zaśmiała się lekko i poszła do przedpokoju.
- Pomóc ci? - zawołałem.
- Nie trzeba. - odpowiedziała.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Bardzo chętnie. Wpierw jeszcze posprzątam w przedpokoju. -uśmiecnnęłam się szeroko i sprawiłam, że psiak usiadł mu na kolanach.
- Pobaw się z tatusiem kochanie, a mamusia posprząta. -dałam "synkowi" buziaka w głowę.
- Tatusiem? -spytał Axel.
- No co, zawsze uwielbiałam zabawy w dom, a teraz mam taki wielki, prawdziwy. Ukochanego chłopaka i psa, którym się opiekujemy, którego rozpieszczasz, więc tworzymy taką rodzinkę. No, ale skoro nie chcesz...

Axel? ;3

Od Axela do Rose

Szczeniak zamerdał ogonem i zaczął węszyć a później skakać na reklamówki. Rose podała mi swoje siatki a sama wzięła Maksia na ręce, weszliśmy do salonu.
- Jak już się nacieszy zabawkami, może przejdziemy się z nim na miasto i coś zjemy? - zaproponowałem obejmując ją.

Rose?

Od Rose do Axela

- Ax...nie przesa. -przerwał mi pocałunkiem.
- Cii...daj mi się nacieszyć. -uśmiechnął się.
- Dobrze, dobrze... -podniosłam ręce w obronnym geście i posłałam mu uśmiech.
Chłopak wybierał wszystko co najlepsze, oj drogo wyjdzie, drogo...ale dla Maksia warto.
Wróciliśmy do domu z kilkoma reklamówkami. W domu zastała nas całkiem przykra niespodzianka. Cały przedpokój był zdemolowany. No może nie dosłownie. Na szczęście buty były całe.
- Synuś, my tu dla Ciebie targamy wszystko, a Ty takie niespodzianki nam sprawiasz. -pokręciłam głową i zaczęłam się śmiać.

Axel?
Szablon
©Sleepwalker
WS